This is not porn - Rare and beautiful celebrity photos →
Tytuł mówi sam za siebie.
Swoją drogą, to właśnie dzisiaj dowiedziałem się, jak wyglądał Walt Disney.
Z zasady dobry stuff.
Tytuł mówi sam za siebie.
Swoją drogą, to właśnie dzisiaj dowiedziałem się, jak wyglądał Walt Disney.
Jeśli też macie wolne, to możecie się ruszyć i przetłumaczyć kilka artykułów, a w nagrodę otrzymacie koszulkę Mozilli. Zawsze to lepsze niż nie robienie niczego.
…powinieneś zrobić to w taki sposób, jak rly.pl.
Przypadkowo trafiłem na tę stronę podczas dzisiejszego surfowania. rly.pl nie wyświetla nieco żenującej informacji o tym, jak bardzo ubodzy są autorzy strony i jak wiele szkód wyrządzam im przez używanie AdBlocka. Zamiast tego moją uwagę odwraca coś innego - migający co kilka sekund div z napisanym całkowicie “na luzie” tekstem, który zachęca mnie do wyłączenia rozszerzenia-którego-nazwy-nie-wolno-wymawiać. I dokładnie tak powinno być to zrobione.
Screen dla tych, którzy nie są bucami (tzn. nie korzystają z AdBlocka).
Wygląda na to, że znalazłem kolejne miejsce ze świetnymi tapetami.
Jednym z najsilniejszych mechanizmów społecznych jest chęć przynależenia do grupy. Oznakowania się, przepasania flagą. Bycie reprezentantem idei, bycie z kimś przeciwko komuś. Bycie marką, nawet jeśli ta marka jest tak słaba jak marka “bloger”.
Fascynuje mnie ruch świadomej blogosfery, który rodzi co jakiś czas spotkania (czy też w nowomowie “iventy”) mentorskie takie jak BlogDays. Uważny obserwator może zauważyć panującą wtedy atmosferę AmWayowego zebrania. Czubek piramidy nadaje komunikat, doły absorbują. Są piosenki, filmy motywacyjne. Uściski rąk i wzajemne całowanie policzków.
Wiesz, co jest pięknego w Internecie? Ludzie mają miliony problemów. Piszą o nich na listach dyskusyjnych, forach, blogach. Czasem znajdują rozwiązanie, czasem opisze je ktoś inny.
A później robot Google’a indeksuje te rozwiązania. Możesz je przeszukać. Masz dostęp do miliardów odpowiedzi, nawet na te pytania, o których nigdy w życiu byś nie pomyślał.
Więc dlaczego, do cholery, przed zadaniem pytania nie korzystasz z wyszukiwarki?
Jeszcze wczoraj zachwycałem się całkiem niezłym dodatkiem do Firefoksa, jakim jest vimperator. Modyfikuje on interfejs Firefoksa tak, by jak najbardziej przypominał vima. Nie powiem, pierwsze trzydzieści minut korzystania to naprawdę miłe przeżycie, czujesz taką “świeżość” (“Wow, właśnie przeglądam internety tylko za pomocą klawiatury, czy to ELinks?!”) i wchodzisz na losowe strony tylko po to, żeby poskakać sobie po linkach — to chyba najlepsza funkcja Vimperatora: wklepujesz f, wszystkie linki zostają podświetlone i pojawia się przy nich numerek, wklepujesz owy numerek i lecisz na wybraną stronę. Ewentualnie możesz po prostu nacisnąć f i wpisać anchor linku — ten sam efekt.
Inne fajne ficzery? Dołączanie plików do formularzy przez podawanie bezpośredniej ścieżki (z podpowiedziami jak w terminalu, naprawdę super) i szybki dostęp do często wykonywanych czynności, to znaczy skróty klawiszowe są znacznie wygodniejsze niż te domyślne. No i oczywiście różne tryby pracy, dzięki którym możemy mieć wspomniane skróty, czysta przyjemność — dokładnie taka sama, jaka płynie z używania vima.
Ale dlaczego napisałem “zachwycałem się”, a nie “zachwycam”?
title odnośnika. Irytuje to nieco w przypadku Blipa (podgląd treści cytowanego statusu) czy Facebooka (Facebook Photo Zoom nie będzie działał tak, jakbyś tego chciał).Generalnie jeśli nie korzystasz z vima, to nawet nie tykaj Vimperatora. W przeciwnym wypadku możesz spróbować i sprawdzić, czy dojdziesz do tych samych wniosków, co ja.
Czy jacyś zagorzali fani Vimperatora chcieliby zabrać głos?
Wygląda nieźle. Jeśli sądzicie, że przypomina Google Chrome, to wcale się nie mylicie - “rodzic” obu przeglądarek to Chromium, co jak dla mnie jest dobrą wiadomością, ponieważ Chromium rozwija się bardzo szybko, a na dodatek korzysta z WebKita. Więcej informacji o samej przeglądarce znajdziecie na blogu RockMelt.
Wideo jest strasznie “amerykańskie”, ale chyba nikomu to nie przeszkadza?
Tomek co prawda wspomniał na Facebooku, że mamy już Flocka, ale:
Na razie czekam na dostęp do testowej wersji przeglądarki. Mam nadzieję, że wszystkie jej ficzery sprawdzą się w “polskich” warunkach i będzie mniej zasobożerna od Chrome.
(Source: youtube.com)
Jeśli także na Twittera wchodzicie głównie po to, by sprawdzić ostatnio wrzucone linki przez obserwowane osoby, to Linkodrama jest dla Was.
Wszystkie linki są przedstawione prosto i czytelnie, brakuje mi tylko wyświetlania obok treści statusu, z którego pochodzi dany link.