Po piąte: “uproszczenia”. Brak ekwipunku. Nie ma, po prostu. Walczenie jednym karabinem przez większość rozgrywki. Fabuła podzielona na “misje”. Kilka umiejętności na krzyż. Schemat dialogowy – idealistyczne odpowiedzi na górze, egoistyczne na dole. No i co z tego. Zbieranie śmieci po lokacjach mnie nie rajcuje ani trochę. Kolekcjonowanie pancerzy i broni +6, żeby chwilę potem wymienić je na +7, mnie nie rajcuje. Inwestowanie w dwadzieścia umiejętności i atutów (w tym obowiązkowo Dłubanie w Nosie) mnie nie rajcuje. Schematyczność w systemie dialogów też nie razi. Jak już pisałem, less is more, mniej znaczy więcej.
ninaque — Mass Effect 2
Całkowicie zgadzam się z Thionem. Jeśli cRPG to RPG, to ja chcę wchłonąć w świat gry, a nie przed rozpoczęciem gry szukać idealnej dla mnie strategii rozwoju postaci.