Z tej “usługi” Empiku korzystam od czasu, kiedy to przyszło mi dojeżdżać do szkoły (liceum), a później z niego wracać, co czasem wiąże się z czekaniem na autobus (25 - 50 minut).
Od początku roku kupiłem trzy książki Pilipiuka, każda za 30 złotych. Około 400 stron naprawdę dobrej lektury, więc nie uważam, żeby te pieniądze były stracone. Książki zwykle czytałem właśnie w Empiku w oczekiwaniu na autobus, no ale były już moje.
Jednak po jakimś czasie odłożyłem Pilipiuka i zacząłem czytać coś lżejszego - serię komiksów o Thorgalu. Przeczytałem ze trzydzieści tomów, każdy wystarczał na godzinę, każdy za 30 złotych. Równie dobra lektura, co Pilipiuk, ale wiadomo, inna kategoria.
Policzmy. Trzydzieści tomów po 30 złotych daje nam 900 złotych i około trzydzieści godzin czytania. W życiu nie kupiłbym wszystkich tomisk, które przeczytałem (chyba, że zacząłbym je kolekcjonować, ale to już inna sprawa).
Kiedy ostatnio czytałem kolejny tom, zbliżając się do końca serii, pani z Empiku podeszła do półki z Thorgalami, marudząc, że prawie wszystkie Thorgale wycofują. Grzebała w tej półce, coś się jej nie zgadzało, więc powiedziałem, że ja akurat czytam jednego. “Musi więc pan oddać, chyba, że pan kupuje”. Oddałem posłusznie, nie chciałem jej utrudniać pracy, a tym bardziej moim zamiarem nie było kupienie tego tomu.
Olgierd przytacza fragment artykułu 35 prawa autorskiego:
Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy twórcy.
Cóż, czytałem te książki lub komiksy, bo istnieje (nadal) taka możliwość, ale żadnego tomu Thorgala nie mam na sumieniu. Gdybym nie mógł ich tam czytać ‘za darmo’, to bym ich nie kupił. Poszedłbym do biblioteki i możliwe, że trafiłbym na tom z tej serii.
Dopóki Empik nie ma do mnie pretensji, dopóty te komiksy będę sobie wertował.
